I w końcu stało się to, co wydawało się dość nieprawdopodobne, do Paryża przyszła zima. Oczywiście nie spadł ani jeden płatek śniegu, a temperatura w nocy spada co najwyżej do minus 10 stopni (wiem, że z polską zimą nie ma nawet co porównywać), ale mi tu jest zimno! To powietrze jakieś takie wilgotne, wiatr wieje, co jednak skutecznie zniechęca do zwiedzania. Miniony weekend był dość imprezowym, ale w niedzielę po południu dzielni chciałyśmy z koleżanką wybrać się na spacer w ogrodach Tuilleries tuż obok Luwru. Zaczęłyśmy od zaopatrzenia się w gorącą kawę na wynos dla dodania sobie odwagi, zrobiłam kilka fotek (poniżej), przeszłyśmy kilkadziesiąt metrów i... szybko uciekłyśmy schować się i ogrzać w jakiejś kawiarni. Jednak dzielni Paryżanie dość licznie spacerowali po ogrodach, co widać na zdjęciu poniżej, w tle natomiast wielki diabelski młyn przy placu Concorde, zdjęcia z którego umieściłam na blogu w grudniu.
A zimę, mróz, brak słońca codziennie i generalnie mało ciekawą aurę rozjaśnia mi codziennie rano taki oto widok:
Trudno się nie uśmiechnąć :)
Wczoraj wieczorem w ramach odkrywania tej bardziej kulturalnej strony miasta, wybrałyśmy się z Kasią na spektakl jej znajomej Francuski w takim maleńkim, uroczym teatrze Comedie des Boulvards, gdzie jedna kobieta wcielała się w kilka zupełnie różnych postaci i wygłaszała ich monologi. Bardzo zabawny, miły spektakl, a jednocześnie ogromne wyzwanie językowe. Aktorka mówiła bardzo szybko, naśladując różne akcenty, używając bardzo dużo języka potocznego czy wręcz slangu. Całe szczęście te parę miesięcy tu spędzony dały mi już jakieś postawy slangowe, ale ja się tak czasami zastanawiam, czy w języku polskim jest aż tyle slangu??? Pewnie w swoim języku tego się nawet nie zauważa, ale po francusku to już się robi trudne. Piąte przez dziesiąte, pół na pół, czasami całe zdanie, zrozumiałam o czym spektakl był :)
A zmierzając do sedna tego posta, na który wskazuje tytuł, chciałam wspomnieć o modzie wśród Paryżan. O Paryżankach też na pewno napiszę, ale to jest temat rzeka, więc również moje obserwacje muszą być dokładniejsze i potrwać dłużej. Przede wszystkim chciałam zaznaczyć, że taki opis zawsze będzie trochę generalizujący, ponieważ to miasto jest tak różnorodne, mieszkają w nim ludzie z tylu krajów, o wszystkich odcieniach skóry, których style ubierania się są tak różne i gdzie trudno czasami odgadnąć, kto jest Paryżaninem z urodzenia, od dawna. No może tylko z angielskimi turystami nie ma problemu, bo z Chińczykami to już gorzej, niektórzy tu studiują albo mieszkają całe życie.
Otóż mężczyźni w Paryżu są generalnie znacznie lepiej ubrani niż przeciętny Polak. Niestety. Styl zależy oczywiście od tego, czym dana osoba zajmuje się w życiu, czy jest studentem, czy pracuje, a jeśli tak, to gdzie, czy jest młodsza czy starsza, ale to są oczywistości, więc dalej się w tę kwestię nie zagłębiam. Ale taki typowy polski dresik też się w Paryżu znajdzie ;)
Głównie chodzi jednak o detale. Porządne buty albo fajne i czyste (!) trampki, jakiś oryginalny tshirt, dobrze skrojony płaszcz albo kurtka, modne oprawki okularów, porządna marynarka albo kolorowa dobrze dopasowana rozmiarem bluza (dobrze dopasowany rozmiar to powinno być chyba słowem-kluczem dla naszych panów w Polsce) oraz szalik- to wszystko to banały można powiedzieć, prawdy dobrze wszystkim znane, a tak naprawdę mam wrażenie, że Polacy o nich zapominają. A to tak dużo zmienia! I nie mówię tu wcale o super burżuazji ani o ludziach bardzo zamożnych, nie o ilości pieniędzy wydanych na ubiór, ale o stylu. Czysty, dobrze skrojony, dobrze dobrany i modny- to jest sukces mężczyzn w Paryżu. Często widzę facetów ubranych w sieciówkach, ale z markowymi okularami albo bardzo porządnymi butami- to detale (znów prawdy oklepane) decydują o wyglądzie. Zresztą muszę przyznać, że Paryżanie zwracają dużą uwagę na swój wygląd i to tylko z korzyścią dla nich. Są też chyba przez to bardziej wymagający wobec kobiet odnośnie ich stroju czy wyglądu. Oczywiście nie wszyscy, ale jest to dość zauważalna tendencja.
Z drugiej strony w tym klasycznym mieście wszystko jest możliwe, wszystko jest dozwolone, każdy ubiera się jak chce. Na pewno nie jest to tak jaskrawe jak w Londynie, bo cały czas mam wrażenie, że paryską elegancję ceni się i jej się przestrzega. I nie mogę się już doczekać, aż panowie w Polsce docenią wagę detalu i radość dla oka z dobrze ubranego mężczyzny. Amen.
Mój tata w zeszłym roku pojechał do Paryża i wrócił załamany,że tam wszyscy noszą się na czarno i nawet dzieci małe też :D. Czy nadal jest taka tendencja w ubiorze?
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Wiktoria :)
Zimą, tak jak w Polsce, jest trochę szaro buro, ciemne, szare i czarne kolory przeważają. Ale z moich obserwacji, to najpopularniejszy kolor tutaj to granat, wśród dzieci też, głównie przez mundurki. A tak w ogóle to dzieci są przecudnie ubrane, takie małe gavroche ;)
UsuńLubie to!:) i nawet zdjęcie z Tuileries mojego autorstwa się pojawiło:D choć i tak najpiękniejszy jest bukiet tulipanów w styczniu! szczęściara!;)
OdpowiedzUsuńKatarina.Przemalek;)
Zdolny Przemalek, mi było za zimno, żeby łapki z rękawiczek wyjmować do zrobienia zdjęcia ;)
OdpowiedzUsuń21 year-old Accounting Assistant IV Margit Pedracci, hailing from Cottam enjoys watching movies like Nömadak TX and Geocaching. Took a trip to Rock Art of the Mediterranean Basin on the Iberian Peninsula and drives a Ferrari 166 MM Barchetta. kliknij tutaj, aby przeczytac
OdpowiedzUsuńprawnik rzeszów - Jesteśmy prawnik-rzeszow.biz, kancelarią prawną z siedzibą w Rzeszowie. Jesteśmy małą kancelarią, dopiero zaczynamy swoją działalność, dlatego potrzebujemy dotrzeć do większej liczby osób. Oferujemy usługi prawnicze i musimy rozpowszechnić naszą nazwę, więc jeśli masz czas, aby napisać o nas, będziemy wdzięczni. Chciałabym podziękować za poświęcony czas, ponieważ wiem, że jesteście bardzo zajęci i naprawdę to doceniamy. Jeśli masz jakieś pytania, proszę nie krępuj się pytać.
OdpowiedzUsuń