sobota, 2 czerwca 2012

Rzut okiem na jedenastą dzielnicę

Czyli wschodnią część prawobrzeżnego Paryża, którą do tej pory znałam dość słabo. Dzisiaj, korzystając z pięknej pogody, spacerowałyśmy z koleżanką uliczkami od placu Republiki w stronę cmentarza Pere Lachaise (na sam cmentarz wybiorę się jednak innym razem). Ogólnie jestem zauroczona tą spokojną, dość różną od innych, dzielnicą, gdzie wieczorami zbierają się młodzi ludzie i przesiadują w kawiarenkach i barach. Małe, urocze butiki, ciekawe akcenty, graffiti, restauracje z różnych części świata i przede wszystkim wolniejsze tempo są znakiem charakterystycznym okolic ulicy St. Maur, Oberkampf, Parmentier... A stamtąd już niedaleko nad kanał St. Martin, o którym dawno już na blogu pisałam.
Parę zdjęć z dzisiejszego spaceru:






Zatrzymałyśmy się w jednej z tych uroczych kawiarenek, żeby zjeść lunch, pyszne sałatki ze szparagami!

A później tak sobie spacerując natrafiłyśmy na algierską cukiernię na ulicy St. Maur (polecam!) z taką ilością specjałów, że nie mogłam oczu nacieszyć. I oglądając zdjęcia poniżej oraz wiedząc, że te delicje są naprawdę bardzo, bardzo słodkie, powiedzcie, jak tu się zdecydować na jedno, dwa ciasteczka, na które?? Wybrałam w końcu ciacho z pistacjami, które uwielbiam :)




Zaraz obok natomiast znajduje się algierska kawiarnia, gdzie można napić się oryginalnie podanej herbaty miętowej, która tradycyjnie powinna być bardzo słodka, ale pani pytała czy podać może trochę mniej słodką, co zdecydowanie jest moją opcją. Herbata pyszna, czuć, że parzona z liści świeżej mięty. I pięknie podana :)
A to mały akcent z wystroju kawiarni:

Na spokojne sobotnie spacery lub wieczorny wypad na drinka, dzielnice jedenastą jak najbardziej polecam:)
Teraz niestety będę miała małą przerwę, bo jadę do Polski na jakiś czas, ale zaraz po powrocie mam w planach zwiedzenie 19 i 20 dzielnicy, muzeum Orsay (aż wstyd, że jeszcze się nie wybrałam) i kilka innych miejsc. A bientot!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz