wtorek, 29 maja 2012

To był maj...

Moi mili czytelnicy, ja wcale o swoim blogu nie zapomniałam! Powodem dość długiego zastoju tutaj jest dość spokojny majowy rozkład zajęć, a dokładniej kilka powodów:
- nie odwiedzałam żadnych muzeów (w kwietniu było tego dość sporo, więc postanowiłam dać Wam i sobie trochę odpocząć)
- nie fotografowałam bagietek, ciasteczek, sałatek i widoków z okna, paryskich ulic, a po prostu bardzo często zapominałam zabrać ze sobą bądź naładować aparatu
- spędzałam dość dużo czasu w najpiękniejszej bibliotece, jaką znam, starej położonej w sercu  dzielnicy łacińskiej bibliotece St. Genevieve, którą śmiało mogę nazwać odkryciem tego miesiąca. Jest to imponująca, zabytkowa biblioteka, w której niestety nie mogłam zrobić zdjęcia, ale tam aż chce się iść! Tylko trzeba uważać: bardzo dużo studentów przychodzi tam się uczyć, a w sobotę, jeżeli nie wstanie się wystarczająco wcześnie, trzeba odstać swoje w kolejce do wejścia
- pogoda na początku była dość kapryśna, lało, nie było zbyt ciepło, a opisywanie deszczowych dni sprowadziłoby chmury również na mojego bloga
- była mała paryska sesja egzaminacyjna, ale już jestem po!:)
- a kiedy zrobiło się wreszcie pięknie i upalnie, tak bardzo spragniona słońca uciekałam do parków wygrzewać się, obserwować ludzi i powtarzać słówka. Parkiem, który odkryłam w tym miesiącu jest położony w Boulogne Parc Rotshild, urokliwy, dość rozległy park z małym jeziorkiem, stadniną koni i wodospadem. Idealne miejsce na piknikowanie.
I tak ten maj prawie już zleciał...  A co za tym idzie i mój Erasmus niedługo dobiega końca, co wcale nikogo nie cieszy. Ale póki co nie ma co się smucić, ten magiczny rok się nie skończył, a przede wszystkim zostało mi jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, zobaczenia i spróbowania, czym będę się na blogu na bieżąco dzielić :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz