poniedziałek, 5 marca 2012

Mydło i powidło...

... czyli pchli targ St. Ouen, gdzie wybrałyśmy się z koleżanką w niedzielę! Miejsce kolorowe, pstrokate, dziwne, przyciągające, zupełnie inne od typowych turystycznych szklaków paryskich, dlatego absolutnie warte odwiedzenia. Targ odbywa się w weekendy od rana do godziny 18 i mieści się na północnych obrzeżach miasta, należy wysiąść na końcowej stacji linii metra numer 4, Porte Clignancourt. W Paryż otoczony jest na swoich obrzeżach różnymi Portami, czyli tłumacząc drzwiami do miasta. Wychodząc ze stacji należy przyjeść na drugą stronę ulicy i podążać za tłumem, sprzedawcami "markowych" zegarków i torebek Luis Vuitton, a także kierować się w stronę brzydkich bud i straganów pełnych podróbek wszystkiego co się da. I najlepiej od początku bacznie pilnować zawartości torebek i kieszeni. Wiem, że obraz tego miejsca, który się w tej chwili maluję jest raczej zniechęcający i odrzucający, ale warto przebrnąć przez ten nieciekawy, aczkolwiek osobliwy początek, by dotrzeć do esencji targu St. Ouen. A zaczyna się ona mniej więcej na wysokości obwodnicy Paryża, która biegnie nad ulicą- w tym miejscu należy skierować się na lewo. I zaczynać szperać...
Początkowo widok maluję się dość biednie, a mianowicie tak:
ale potem jest już coraz ciekawie i zabawniej:
aż w końcu, kiedy przebrniemy już przez sztuczną biżuterię, dresy Adidasa, dżinsy Levisa i całą stertę kiczu, zaczniemy odnajdywać naprawdę ciekawe miejsca. Jest tu kilka stoisk z ubraniami, butami i torebkami vintage, które dla wszystkich fanek mody, fashionistek, szafiarek i po prostu typowych kobiet ;) są rajem na ziemi! Można znaleźć rzeczy ciekawe, w dobrym stanie, w przyzwoitej cenie, a oznaczone metkami znanych projektantów i dobrych marek (za oryginalność wszystkiego nie ręczę). Do tego ze zdziwieniem stwierdziłyśmy z koleżanką, że praktycznie 90 % z tych produktów jest cały czas super modna! Moda wraca, klasyki są zawsze na czasie, więc naprawdę wierzcie mi, można wyszperać niezłe okazje (zaznaczam, że największe korzyści osiągną tu zaprawieni i cierpliwi szperacze). A już nie mówię o osobach, które chcą skompletować sobie jakieś przebranie na imprezę tematyczną- pchli targ jest jedną wielką kopalnią pomysłów i inspiracji.
Tutaj vintage'owe stoiska. Osobiście pokochałam tę małą torebkę Longchamps za 35 euro (pierwsza z lewej), ale powstrzymałam się przed jej zakupem.

Ale oczywiście pchli targ nie ogranicza się tylko do ciuchów, jest tam też niezliczona ilość antyków, przepięknych mebli, obrazów, śrubek, nakrętek, zegarów, pocztówek, książek, guzików, szali, pasków, starych perfum, pudełeczek- po prostu wszystkiego! Największe wrażenie robią przepiękne meble, co idzie w parze z wrażeniem po obejrzeniu ich ceny ;))




Mnie jednak, jak mogą podejrzewać ci, którzy mnie dobrze znają, chwytały za serce innego typu "skarby". I tak znalazłam urocze, śliczne sandałki podobno Gucci, którym po prostu nie mogłam się oprzeć, a jeszcze pech tak chciał, że były w moim rozmiarze... Więc bezradna wobec siły wyższej i przeznaczenia, sprawiłam sobie takie same jak te na zdjęciu, tylko że w kolorze czarnym, który uznałam za bardziej uniwersalny.
Tylko Natalia, moja koleżanka, która dzielnie mi doradzała, wie ile emocji i wzruszeń dostarcza takie urocze znalezisko ;)
No a wracając do samego targu, duża część stoisk znajduje się na powietrzu, jednak bardziej elegancka, wyszukana i droższa część znajduje się w przyzwoitym budynku, przy którego alejkach usytuowana są stoiska lub sklepiki z naprawdę już drogimi i cennymi przedmiotami. W oczy rzuciła mi się dość duża ilość sklepów z oryginalnymi ubraniami z epoki, XIX wiek, lata 20., 40., jest to niezwykła radość z oglądania tych wszystkich sukien, bucików, kapeluszy. Również niektórzy sprzedawcy doskonale wpisują się w klimat sprzedawanych ubrań i przywiązują dużą wagę do swoich własnych stylizacji. Niestety głupio mi było robić komuś zdjęcia tak bezpośrednio, mam tylko kilka fotek z ukrycia ;)



Z pewnością wrócę jeszcze na ten pchli targ St. Ouen. Nie tylko dlatego, że nie udało mi się obejrzeć wszystkich straganów, ale również dlatego, że to świetna zabawa i możliwość posmakowania trochę innego oblicza Paryża.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz