czwartek, 1 marca 2012

Francuskie Alpy, I powrót do Paryża!:)

W połowie lutego wyjechałam z moim bobasem i jego rodziną na tydzień w góry na wakacje zimowe, których celem była jazda na nartach. Ja oczywiście przeznaczona byłam do opieki nad małym jako fille au paire, ale dane było mi pojeździć jeden dzień w Trzech Dolinach, gdzie mieliśmy wynajętą chatkę. Mieszkaliśmy w najniżej położonej stacji w 3 dolinie od lewej, w maleńkim miasteczku, co nie miało żadnego wpływu na jazdę na nartach (wszystkie stacje i doliny są świetnie skomunikowane zarówno stokami jak i wyciągami, można się swobodnie przemieszczać i szusować z jednej doliny do drugiej), ale miało wpływ na spędzanie czasu z dziewięciomiesięcznym bobasem, ponieważ oprócz wygodnego, dużego i świetnie nasłonecznionego tarasu nie mieliśmy zbyt wielu rozrywek. A internet do tego był dość słaby i tylko w dwóch kątach, dlatego zdjęcia z naszych spacerów wrzucam dopiero teraz, już w Paryżu (od kilku dni, przyznaję się;)). Jeśli chodzi o same narty, to jestem zakochana we Francuskich stokach i możliwościach wyboru (w Trzech Dolinach 600 km tras!), pogodzie- mieliśmy duuużo słońca i było naprawdę ciepło, dla mnie pogoda idealna do jazdy, ale niestety ceny są powalające i skutecznie odstraszające... A widoki piękne, co widać poniżej. Są to tylko zdjęcia z naszego małego miasteczka, a interesującą kwestią jest występowanie uroczych, małych kościołów średnio co 500 metrów, nawet jeśli w mieścinie nie ma sklepu. Trochę jak w Polskich górach :)




Ale i tak nic nie może równać się z przyjemnością powrotu do Paryża. I nie chcę tu być bardziej francuska od Francuzów, ale po prostu w tym mieście czuję się jak u siebie, poza tym Paryż przywitał mnie piękną pogodą, słońcem i wyczuwalną już w powietrzu wiosną, a pokonując w taksówce drogę z Dworca Lyońskiego do mojej siedemnastej dzielnicy (dwa przeciwległe krańce prawego brzegu) mogłam "przywitać się" z większością najważniejszych miejsc tego miasta położonych wzdłuż Sekwany. I tak przyznaję, jestem absolutnie nieobiektywna w mojej ocenie tego miasta, ale w końcu piszę subiektywnego bloga, a nie przewodnik turystyczny :)
I z pierwszych miejsc, które zobaczyłam po powrocie był Park St. Cloud położony już z Paryżem, a raczej na obrzeżach, jeszcze za Laskiem Bulońskim, który jest tak ogromny, że porusza się w nim samochodami, skuterami albo na rowerze, ponieważ odległości do pokonania przekraczają zwyczajowy dystans spacerów po parku. Wrzucam zdjęcie panoramy Paryża z tarasu widokowego w Parku, który położony jest trochę wyżej niż samo miasto. Co ciekawe, jest to widok uchwycony od zupełnie innej strony, niż zazwyczaj, najbliżej mamy do Wieży Eiffla w szesnastej dzielnicy i pięknie widać wzgórze Montmartre położone w oddali. Przykro mi, że jakość zdjęcia jest taka kiepska, ale pogoda niestety nie sprzyjała i było dość pochmurnie.
 A z mojego wczorajszego spaceru w okolicy uczelni wrzucam kilka fotek pokazujących inne, bardziej nowoczesne oblicze Paryża. Moja tutejsza uczelnia położona jest nad samą Sekwaną na lewym brzegu w trzynastej dzielnicy. Przechodząc na drugą stronę rzeki, znajdujemy się w dwunastej dzielnicy i w okolicy nazywanej Bercy. Tam położony jest piękny park, Ministerstwo Finansów (często w prasie codziennej zamiast używania nazwy MF piszą po prostu Bercy podjęło decyzję, Bercy proponuje itd.) oraz tzw. Village de Bercy, które jest jakby małym wydzielonym terenem tuż obok parku z licznymi sklepami, barami, kawiarniami i dużym kinem z bardzo przystępnymi dla studentów cenami. A sama okolica z widokiem na lewy brzeg prezentuje się nowocześnie i, jak na tradycyjne paryskie kamienice dobrze znane z pocztówek, filmów czy fotografii, dość nietypowo.



Niestety i tym razem nie miałam szczęścia ze światłem, słońce pokazało się tego dnia dopiero późnym popołudniem.
A dla wszystkim fanów Mikołajka, mała niespodzianka!:)

A z okazji 1 marca Natalia wybrała się dzisiaj na jogging do swojego ukochanego parku Monceau, który zasłużył na to miano ze względu na bliskość miejsca zamieszkania i oczywiście swój nieodparty urok. Jeju, ile ludzi tutaj biega o każdej porze dnia, aż chce się ruszyć polskie pośladki i szukać wiosny truchtem. I opłacało się, niektóre drzewa w parku zaczynają już kwitnąć!
I mały bonus, jako że dość długo zabierałam się do wrzucenia tego posta, przygotowałam sobie odpowiednie warunki i motywatory (kawa+czekolada to jest mój nieodłączny zestaw jeszcze z liceum). A więc Natalia przy pracy, Natalia blogguje :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz