środa, 21 marca 2012

Tam, gdzie zaczął się Paryż

Wiem, że już tu tak cicho od dłuższego czasu na tym moim blogu, ale przyznaję się, że jak tylko w zeszłym tygodniu słońce nas rozpieszczało, a temperatura podskoczyła powyżej 20 stopni, to złapałam lenia, nie zwiedzałam nic oprócz trawników w parkach z książką w ręce i taki to właśnie efekt. Było przepięknie, wiosennie, a cały Paryż momentalnie wpadł na ten sam pomysł, więc parki były najludniejszym i najgłośniejszym miejscem zeszłego tygodnia;) Z nowości, pierwszy raz odwiedziłam przepiękny park Buttes Chaumont, ale na razie poza zdjęciem poniżej nie wdaję się w szczegóły, bo ja tam jeszcze muszę na spokojnie wrócić, tym razem nie na piknik i leżenie w słońcu, ale na prawdziwy spacer.
 A poniżej mój kochany park Monceau, który już dobrze znacie.

Za to kiedy tylko w weekend bardzo się ochłodziło z nowym zapałem powróciłam do odkrywania kawałek po kawałku paryskich dzielnic. Tym razem wybór padł na L'Ile de la Cite, czyli większą z dwóch wysp, gdzie tak naprawdę zaczęła się historia Paryża i gdzie plemię Paryzjów założyło swoją osadę, a później miasto. Od X do XIV wieku wyspa była siedzibą królów francuskich i do dzisiaj jest to razem z mniejszą wyspą St. Louis jedno z droższych i najbardziej prestiżowych  miejsc miasta. Wszyscy oczywiście znają Katedrę Notre Dame, o której pisałam już wcześniej na blogu. Ale tuż niedaleko niej znajduję się prawdziwa perełka, trochę schowana, o której nie wszyscy wiedzą. Mówię to o Sainte Chapelle- dwukondygnacyjnej kaplicy, części nieistniejącego już pałacu królewskiego. Jest to dość mała kaplica, trochę schowana, tuż przy Palais de Justice (Pałacu Sprawiedliwości, czyli siedzibie wymiaru sprawiedliwości). Dobrze widać ja w lewym górnym rogu poniższego zdjęcia- przechodząc obok, nie rzuca się ona za bardzo w oczy, a żeby do niej podejść, trzeba przejść przez bramę innego budynku. Ale warto zabłądzić.
To jest pierwszy raz w moim życiu, kiedy widziałam obiekt sakralny dwupoziomowy! Robi to wrażenie, bo gotyckie łuki i sklepienia są zachowane na obu poziomach, będąc na tym niższym łatwo zapomnieć, że ponad nami jest jeszcze "piętrko dla króla"- takie właśnie było wytłumaczenie dwóch poziomów. Król nigdy nie bywał w niższej kaplicy, nie przechodził nawet przez nią udając się do swojego poziomu, tak jak robią to obecnie zwiedzający. Królewska, wyższa kaplica była połączona bezpośrednio z jego apartamentami, do której wchodzić mogła również królewska świta i kolegium kanoników. Kaplica dolna była natomiast miejscem kultu przeznaczonym dla służby pałacowej.
Kolory, zdobienia i harmonijność tego miejsca po prostu mnie oczarowały. Poniżej zdjęcia z niższej kondygnacji:



Miałam też ogromne szczęście trafić na porywającego i przesympatycznego francuskiego przewodnika, który oprowadzał wszystkich chętnych turystów, opowiadał historię kaplicy i co najciekawsze, a zarazem najważniejsze, tłumaczył bogatą i zawiją symbolikę gotyku, gdzie nawet w nagromadzeniu detali, postaci, zdobień i kolorów, nie nie jest przypadkowe. Na górnej kondygnacji tak się zasłuchałam i skupiałam na rozszyfrowywaniu witraży, że nawet z tego wszystkiego, nie zrobiłam za dużo zdjęć;)


Rozeta, którą widać na zdjęciu powyżej jest uznawana za jedną z trzech najpiękniejszych we Francji. Piękne witraże ilustrują praktycznie całą Biblię- dwie ściany Stary Testament oraz dwie- Nowy. W czasie drugiej wojny światowej w obawie przed bombardowaniem zdemontowano wszystkie witraże i schowano je w piwnicach Panteonu, a w 1945 roku, już po zakończeniu wojny zamontowano je ponownie. Wyobrażacie sobie tę pracę?
Tego dnia odnalazłam też mały, trójkątny plac Dauphine położony niedaleko mostu Pont Neuf, który zachował swój starodawny urok i tego dnia wydał mi się najspokojniejszym miejscem Paryża- może ze względu na przenikliwe zimno, spotęgowane jeszcze na nadbrzeżu Sekwany.


Dlatego też na koniec razem z moją koleżanką, zmarznięte okropnie poszłyśmy ogrzać się gorącym mlekiem z wanilią w przypadkowo odkrytym miłym barku mlecznym z pysznymi koktajlami mlecznymi.

A nadchodzący weekend spędzam w Polsce, więc Paryż chwilę poczeka ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz