Czyli na lewym brzegu Sekwany spędziłam wczorajszą niedzielę. Oprócz okolic St. Germain, Odeonu i Ogrodów Luksemburskich bardzo słabo znam i rzadko bywam w tamtych dzielnicach. A dobrą motywację i powód, żeby odwiedzić okolice czternastej i siódmej dzielnicy znalazła moja koleżanka, która zaproponowała lunch w jednej z naleśnikarni na ulicy... naleśnikowej można by powiedzieć położonej obok wieży Montparnasse. Ulica naleśnikowa nazywa się Rue de Montparnasse i praktycznie każdy lokal przy niej położony, to naleśnikarnia! Naleśniki są pyszne, ogromny wybór tych zarówno na słodko, jak i słono, a do tych słonych polecam najbardziej dzbaneczek zimnego cydru- obiad jak marzenie. Zamieszczam zdjęcie naleśnikarni, którą Aline mi poleciła jako najlepszą- nie wiem, czy rzeczywiście jest ona najlepsza na tej ulicy, ale wszystkie stoliki zajęte i kolejka gości czekająca przy drzwiach, aż się zwolni miejsce, na pewno przemawiają na korzyść. Poza tym jedzonko bardzo dobre, ceny przyzwoite, polecam.
Po naleśnikach herbatka i kino (udało mi się wreszcie zobaczyć "Damę z żelaza", na którą jakoś długo nie mogłam się wybrać), a że wiosna już zawitała do Paryża i uraczyła nas wczoraj piękną pogodą, dzień zakończyłyśmy spacerem, takim jak lubię najbardziej- bez celu, bez planu, po prostu gdzie nas nogi poniosą. I tak idąc odkrywałyśmy kolejne bulwary i aleje, aż znalazłyśmy się nagle pod Kościołem Inwalidów, tylko tak od innej strony, niż dotychczas go oglądałam. A potem mijając piękny park wokół kościoła doszłyśmy do Sekwany na most Aleksandra III. Wrzucam zdjęcia ze spaceru, było czym nacieszyć oczy :)
Poniżej wieża Montparnasse
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz