Czy wiecie, że Francuzi z okazji Święta Pracy obdarowują siebie małymi bukiecikami konwalii? To taki ich zwyczaj, dlatego wczoraj wszędzie na ulicach można było zauważyć małe stoiska z konwaliami, czasami w połączeniu z małą różyczką. Miły sposób świętowania 1 maja.
Inną alternatywą były wiece i pochody zorganizowane przez czołowych francuskich polityków w różnych częściach miasta. I tak jak pochód zorganizowany przez partię komunistyczną Melenchona nie dziwi w ogóle, bo jest to ideologicznie spójne, tak trudniej ocenić ten sam pomysł u Marine Le Pen, przywódczyni skrajnej prawicy, która zorganizowała swój meeting przy Operze czy u Sarkozy'ego, którego zwolennicy spotkali się na Trocadero i podobno przybyli tak tłumnie, że samego niezbyt wysokiego prezydenta trudno było w ogóle zobaczyć. No ale druga tura wyborów już w niedzielę, atmosfera jest naprawdę gorąca, dzisiaj wieczorem w telewizji odbędzie się debata Hollande-Sarkozy, która może zadecydować o wyniku niedzielnych wyborów. W mediach podkreśla się cały czas dużą liczbę niezdecydowanych, szczególnie wśród osób, które w pierwszej turze zagłosowały na Le Pen (18% to był rekordowy w historii wynik skrajnej prawicy), która nie poparła osobiście żadnego z kandydatów do drugiej tury. A więc z uwagą i rosnącymi emocjami śledzę rozwój wydarzeń.
Ja swoją majówkę spędziłam jednak zupełnie inaczej, mianowicie wybrałam się ponownie do parku Buttes Chaumont z moją koleżanką Aline, który tym razem obeszłyśmy wzdłuż i wszerz. Sam park jest naprawdę imponujący swoimi rozmiarami, piękną roślinnością, niespotykaną w miejskich parkach rzeźbą terenu i ciekawymi zakątkami. Bardzo dużo osób wylegiwało się i opalało na trawie, siedziało nad brzegiem jeziora, dzieci biegały i szalały na karuzeli, a w kolejce po lody opłaciło się chwilę postać, bo były one naprawdę pyszne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz