Wiem, że to trochę dziwne dodawać kilka postów jednego dnia, ale przez ostatnie kilka dni nie pisałam regularnie, a uznałam, że bardziej przejrzyście będzie podzielić wszystkie wydarzenia w osobne posty tematyczne, żeby lepiej oddać charakter każdej chwili czy wydarzenia.
A niniejszy post opisuje piękną, słoneczną niedzielę 29 kwietnia, którą spędziłam na Marrais. Paryżanie tak bardzo spragnieni słońca i ciepła wylegli tego dnia tłumnie na ulice. Co bardzo mi się podoba, w niedziele wiele uliczek dzielnicy Marrais zamknięte jest dla samochodów i autobusów i przemienia się w deptaki spacerowe. I należy dodać, że całe szczęście, bo trudno mi wyobrazić sobie, żeby wszyscy spacerowicze mieli pomieścić się na tych wąskich chodnikach ;) Kawiarnie, szczególnie stoliki na zewnątrz były pełne, wiele sklepów otwartych, a w powietrzu czuło się prawdziwą wiosnę.
Głównym punktem programu była wystawa zdjęć w opisywanym już kiedyś przeze mnie Europejskim Domu Fotografii, gdzie tym razem ogladałam prace Dominique Issermann. Były to tylko zdjęcia Laetitii Casty zrobione przez 3 dni w spa, gdzie spotkały się w tym celu modelka i pani fotograf. Zdjęcia piękne, polecam serdecznie, tym bardziej, że kupując bilet można obejrzeć również prace innych fotografów, między innymi Paolo Pellegrina, którego piękne zdjęcia z najbiedniejszych i najbardziej niebezpiecznych zakątków świata potrafią poruszyć do łez. Afganistan, Iran, Haiti, Gaza Darfour to tylko niektóre z miejsc, gdzie fotograf zamknął w kliszy fotograficznej cierpienie niewinnych ludzi. Jednocześnie, abstrahując od kontekstu politycznego tych zdjęć, są one piękne pod względem artystycznym. Chapeau bas dla Pellegrina. Jedynym dysonansem może być natychmiastowe przejście od zdjęć piękna, mody, robionych dla czystej przyjemności czy próżności do zdjęć, które uświadamiają cały ogrom nieszczęść i okrucieństwa współczesnego świata.
Ogólnie na wystawie nie można robić zdjęć, ale mi niepokornej udało się zrobić kilka fotek zdjęć Casty, gdzie nie było nikogo pilnującego (z Pellegrinem było to niestety niemożliwe).
A tu kilka zdjęć zrobionych "na wariata" na skuterze (oczywiście to nie ja prowadziłam), gdzie przemierzając miasto mija się tyle ciekawych miejsc. A że niebo było tak niebieskie, atmosfera tak pogodna i radosna, nie mogłam odmówić sobie zrobienia kilku zdjęć, gdzie popadnie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz