Miniona niedziela była ważnym dniem dla Paryża, całej Francji oraz Europy. W wyborach prezydenckich zwyciężył Francois Hollande z Partii Socjalistycznej, a w wieczór wyborczy na paryskie ulice wyległy tysiące ludzi (z różnych opcji, ale głównie zwolenników socjalisty), więc i mnie nie mogło tam zabraknąć ;) Najpierw tuż przed ogłoszeniem wyników udałam się pod siedzibę partii socjalistycznej, gdzie tłum był tak gęsty, że ludzie po prostu nie mieścili się na rue Solferino i innych uliczkach wokół, tak że ścisk stawał się aż niebezpieczny. Dopchanie się do ekranu było niemożliwe, chociaż udało mi się z daleka dojrzeć wynik. Ryk (krzyk to za mało) radości i satysfakcji wybuchł na wieść 52% Hollanda i tłum zaczął się rozchodzić, głównie w kierunku placu Bastylii, ukochanego przez lewicę symbolicznego placu, gdzie całą noc miano świętować zwycięstwo socjalistów. No to ja też na plac Bastylii i tam rzeczywiście była prawdziwa impreza- tłumy jeszcze większe, ogromna scena, telebim, masa stoisk z kiełbaskami (wyborczymi;)), szaszłykami, frytkami, napojami i alkoholami. Koncerty, czołowi politycy lewicy, flagi, roześmiane i pełne nadziei głównie młode twarze we wszystkich kolorach. Uliczki okalające plac Bastylii zapchane całkowicie, na placu może głów, ludzi, którzy wdrapują się na światła, znaki, dachy, żeby coś zobaczyć. I przede wszystkim podniosły nastrój, atmosfera radości, jedności, solidarności, poczucie, że dzieje się coś wyjątkowego. Francja potrafi pięknie świętować i czcić swoją demokrację, oznaką jest chociażby 81% frekwencja.
A jeśli chodzi o flagi, uderzające jest, że nie było to tylko flagi Francji czy Partii Socjalistycznej. Bardzo dużo flag we wszystkich kolorach pochodzące głównie z północnej Afryki. W końcu imigranci popierali Hollanda. Po samych flagach łatwo było zauważyć, jak wielu ich jest i z jak wielu miejsc pochodzą.
A poniżej kilka zdjęć, to pierwsze jest ściągnięte z internetu, żeby pokazać plac z góry.
I filmiki, które nagrałam w tłumie po północy:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz