Dzisiaj, za drugim podejściem, uzbrojone w cierpliwość, przygotowane na długą kolejkę (50 minut w kolejce, 45 minut na wystawie, c'est la vie ;)) udało nam się z koleżanką zobaczyć wystawę zdjęć Roberta Doisneau, bardzo znanego i popularnego fotografa paryskiego, która obejmowała tylko fotografie Les Halles- hal targowych położonych w samym centrum Paryża, tuż obok Rue Rivoli. Miejsce magiczne, pełne życia, gwaru, ruchu, swoisty mikrokosmos w sercu wielkiej metropolii przyciągał Doisneau jak magnez. Zola naztwał les Halles "Le ventre de Paris"- czyli brzuch Paryża. Żeby móc uchwycić wszystkie te momenty i sceny z życia codziennego sprzedawców, kupców, łazików, Doisneau budził się o 3 w nocy, żeby dotrzeć do hal na najruchliwsze godziny handlowe. Hale powstały pod rządami Napoleona III, ukończone w 1870 roku. Pierwsze zdjęcie Doisneau w halach datuje się na 1933 roku, jednak to na lata 50 i 60 przypada jego największa aktywność w les Halles. W tych halach targowych można było kupić wszystko: mięso, świeże warzywa, sery, ryby, masło, jajka, kwiaty, zakupy robili tam zarówno kupcy, właściciele restauracji, jak i osoby indywidualne na potrzeby swoich gospodarstw domowych. W latach 60. dzielnica, w której położone były hale, zaczęła się dusić, warunki sanitarne były niepokojące, dlatego też powzięto decyzję o przeniesieniu targu do miasteczka położonego pod Paryżem- Rungis. Zastanawiano się, co zrobić z pozostałymi w Paryżu pawilonami i mimo wielu protestów mieszkańców popełniono największy błąd urbanizacyjny, jak mówią- o dekonstrukcji hal. Tym większą wartość mają zatem zdjęcia Doisneau. Obecnie w tym miejscu znajduje się bardzo nieciekawe architektonicznie duże centrum handlowe, więc naprawdę smutny koniec pięknej historii miejsca, które trwale zapisało się w pamięci Paryżan.
A teraz trochę zdjęć.
Nasze trudne początki i poświęcenia (a dodać muszę, że dzisiaj było strasznie zimno!):
Potem było już ciepło i bardzo ciekawie:
A to zdjęcia zdjęć ;)
A na marginesie, to miałam już okazję przyjrzeć się bliżej les Halles i codziennym zajęciom osób, które tam pracują. W zeszłym semestrze pisałam esej na przedmiot miasta nowoczesności, gdzie analizowałam między innymi obraz Victora-Gabriela Gilberta "Skwer przed Halami":
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz