Normandia to jak dotychczas moje największe odkrycie. Nie zdawałam sobie sprawy, że jest to tak piękny region, a chciałam tam pojechać głównie ze względu Mont Saint Michel, średniowieczny klasztor położony nad Kanałem La Manche, który przypływ odcina od stałego lądu. Byłam bardzo mile zaskoczona, a wyjazd z ekipą Erasmusów uznaję za udany. Dzisiaj więcej zdjęć niż słów, fotki najlepiej streszczą tę wyprawę:)
Mont Saint Michel- ujęcia z autokaru i z bliska
Trafiliśmy akurat na odpływ, więc z góry klasztoru był przepiękny widok na tereny "opuszczone" przez wodę (nie wiem, jak to inaczej nazwać)
Sam klasztor w środku w poszczególnych salach i kaplicach jest dość surowy, nie ma tam żadnych obrazów ani mebli, co podobno oddaje surowość warunków, w jakich żyli mnisi. A to dziedziniec.
Nocleg w sobotę mieliśmy w Caen, jednym z większych miast Normandii, gdzie wieczorem poszliśmy na imprezę. W niedzielę natomiast zwiedziliśmy dwa mniejsze, bardzo urokliwe i klimatyczne miasteczka położone nad oceanem. To Honfleur:
Ostatnim miejscem, gdzie spędziliśmy kilka godzin na plaży nad oceanem było Deauville, gdzie odbywa się znany we Francji festiwal filmowy i które nazywane jest dwudziestą pierwszą dzielnicą Paryża, ponieważ wielu Paryżan ma tam swoje apartamenty i przyjeżdża na weekend. Miasteczko znane jest z licznych kasyn, ale jedynym miejscem, gdzie nasza ekipa zostawiła trochę swojego stypendium był bar z frytkami przy plaży ;) Pogoda cały weekend nam dopisywała, tak że odważyłyśmy się nawet wejść do oceanu. W czasie, kiedy siedziałam na plaży dłuższy czas odwrócona plecami do wody nie zauważyłam odpływu! Bardzo szybko to następuje:) Różnicę w poziomie wody można zobaczyć na zdjęciach poniżej.
Weekend bardzo udany!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz