środa, 26 października 2011

Tour de musees

Dzisiaj podjęłyśmy z Carolin drugą próbę zwiedzenia tymczasowej wystawy w Grand Palais, niestety bezskutecznie. Kiedy zjawiłyśmy się na miejscu o godzinie 11, pan ochroniarz uprzedził nas, że czas oczekiwania w kolejce do zakupienia biletu wynosi dwie godziny, więc pewnie tyle czasu, ile zajęłoby nam zwiedzenie samej wystawy. I tym razem zrezygnowałyśmy, choć do trzech razy sztuka, jeszcze się nie poddamy. A nie ma tego złego, pojechałyśmy sobie na ulicę Saint Germain, gdzie wypiłyśmy kawę i poplotkowałyśmy, a potem zwiedziłyśmy Maison de l'Amerique Latine (coś jakby Dom Ameryki Łacińskiej), gdzie ma miejsce fascynująca wystawa zdjęć Jose Medeirosa, brazylijskiego fotografa, który zatrzymał w kadrze sceny z życia codziennego lat 40-tych i 50-tych w Brazylii, ludzi wylegujących się na plaży, robotników, karnawał, bale maskowe, aktorki na scenach kabaretów, dzieci bawiące się na ulicy itp. Obie z Carolin byłyśmy pod wrażeniem doskonałej jakości i ostrości zdjęć zrobionych przeszło 50 lat temu! Sam Dom ma bardzo ładny, elegancki wystrój, a otwarte na oścież drzwi zachęcają, żeby do niego zajrzeć.





A o godzinie 15 umówiona byłam z Aline, koleżanką z Włoch, z którą odwiedziłyśmy wystawę tymczasową w Muzeum Carnavalet, muzeum historii Paryża pt. Lud Paryża w XIX wieku. Niestety w środku nie można było robić zdjęć, ale w kolejce stałyśmy tylko 20 minut- jakoś bardzo kulturalna populacja w Paryżu, wszyscy chodzą po muzeach. Nie rozczarowałyśmy się jednak, ponieważ wystawa była ciekawa- wyeksponowane zostały nie tylko zdjęcia, ale też obrazy, stare listy, gazety, dokumenty, księgi rachunkowe, ubrania, przedmioty typu kosze praczek,, fajki więźniów skazanych na śmierć itd. Nie wszystko datowało się na wiek XIX, część ekspozycji dotyczyła początków XX wieku. Za to w przepięknym ogrodzie nikt nie zabronił zrobić zdjęć, akurat tuż po burzy, która przeszła nad miastem. A samo Muzeum Carnavalet muszę odwiedzić jeszcze raz, żeby tym razem obejrzeć ekspozycję stałą. Czasem zastanawiam się, czy te 10 miesięcy tutaj wystarczy, żeby zobaczyć wszystko, co bym chciała, tym bardziej, że wystawy tymczasowe są tak ciekawe i jest ich tak dużo, że tych stałych już nie udaje mi się zobaczyć. Chociaż one nie uciekną ;)


I żeby nie było takiego powszechnego wrażenia, że ja tutaj pieskie życie kawowo-muzealne wiodę, to chciałam zaznaczyć, że po nakarmieniu mojego podopiecznego i położeniu go spać, uczę się cały wieczór:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz